3 czerwca 2012

Krakowskie niebo o godzinie w której w kilka chwil z ciemnego zmienia się w błękitne. I jasne. O godzinie w której najebane dziewczyny wracają same do domów. O godzinie w której  na ulicy pachnie świeżym chlebem, mimo ze nie można jeszcze go kupić. O czasie, który daje nadzieje jednym a budzi wampiry w drugich.

3 komentarze:

  1. mozliwe ze widzialam Cie w zeszly wtorek smigajacego na rowerze krolewska ;)?

    OdpowiedzUsuń
  2. nie możliwe, ja jestem lepszy.

    OdpowiedzUsuń