28 stycznia 2012

Kiedy plonie każdy nerw świadomości, nie widzialnego świata. Kiedy krew jest wskazówką, miłość nienawiścią. naćpany przyjemnością, zabił. Bez spojrzenia wstecz. Trzyma w dłoni cudza twarz, sama twarz. Zaciśnięta szczeka, patrzy śmierci w twarz. Każde jedno śmiertelne uderzenie, silniejsze niż ten bass.

18 stycznia 2012

DLACZEGO ŚMIERTELNI NIE UMIERAJĄ.

Czasem kiedy niebo się otwiera a horyzont znika, czujesz większą moc niż ta z która się urodziłaś.
Czasem jednak sama, zamknięta, próbując nie myśleć, myślisz więcej niż ci na wysokich stołkach.
Czasem tak jak ja wolisz skręcić w lewo, ale tylko po to, by dalej iść prosto przed siebie.
Czasem nie wiesz co dalej, i nic nie robisz. i tkwisz w tym jak we własnym mistrzostwie, mistrz.
Czasem gdzieś na dole pod ściana gdzie już nikt nie patrzy, umierasz, rodząc się na nowo.
Czasem ze szczytu góry, wydajesz rozkazy do całej grupy. a boja się ciebie wszyscy inni i podobni.
Czasem rękę swa podnosisz, czasem wołasz; niech żyje życie! upadasz, wstajesz i wiesz ze żyjesz dalej.
Czasem oddychać nie możesz, długo żyjesz w niewiedzy czy kłamstwie, błagasz, przepraszasz, prosisz.
Czasem śmiertelne ciosy zadaje ta której dałaś więcej wiedzieć niż swoim, i nie możesz już nazywać jej; moim.
Czasem odchodzisz nie mówiąc nic, ale wracasz krzyczysz dwoma słowami do mnie z końca sali, i chcesz bym znowu był twoim, niebo się zamyka horyzont pojawia, wybaczam. oni znowu razem, swoi. W marzenia wracają biegnąc powoli. Razem, razem znowu w swojej ukochanej niedoli.

14 stycznia 2012

Hej, zrób to, zrób tamto. zrób tysiąc niepotrzebnych rzeczy i nie myśl o drodze pomiędzy dwoma największymi organami twojego ciała.
jedni budują tam most, jak koleś który pisał poprzednie słowa, inni maja tam drogę w jedna stronę, jeszcze inni tylko przepaść.
czekają na deszcz, albo na znaki z nieba, chcą oczyszczenia, wskazania drogi,
chcą czegokolwiek, ale obwiniając ludzi i miejsca dookoła , czasem nawet samych siebie, zapomnieli ze wszystko czego potrzebują jest bliżej niż to na co teraz patrzą. czy ty jesteś ta osoba? połoz rękę na swojej lewej piersi, zamknij oczy, bije? ... bije. wiec jesteś. wiec buduj, buduj. zacznij od siebie, to jest najważniejsze, czasem dochodzi jeszcze tylko coś ważniejszego, ale miłość nie jest dla wszystkich. twoje perełki muzyczne nie sa najlepsze od pierwszej do ostatniej minuty, ale jest w nich coś takiego, taki czas, taka sekunda, która sprawia ze po nich wolisz słuchać ciszy, niż czegoś innego. my jesteśmy tacy jak te piosenki

11 stycznia 2012

W większości książek po miedzy rozdziałami jest wiele mostów, przez co dobrze się je czyta.
a w życiu? tez potrzeba tylu mostów pomiędzy zakończonymi historiami, żeby dobrze żyć?
na szczęście nie, jedynym mostem pomiędzy każdym zakończonym a rozpoczętym rozdziałem jesteśmy my sami, i tylko od nas zależy ile tych dróg zostawimy ponad to.
coś nagle się dzieje, jak gdyby długo oczekiwana budowa w końcu ruszyła, na pomoc idą nawet anioły, ale nie lecą bo dla nich wciąż jest za zimno... kolejny Babel, czy może kolejny Rzym tu powstaje?

Ale jeżeli już, skreśl słowa, zamknij usta, bo ja kocham a nie mowie.

3 stycznia 2012

gdzieś na świecie, jedna ogromna i ogromnie zagubiona dusza

kiedyś wiedziała jak żyć, ludzie z poza miasta są prostsi, umieją podejmować decyzje, zaglądać prawdzie w oczy, nie maja aż tak nasrane w głowie i namieszane jak głupie mieszczuchy. niestety podejmując wspaniała decyzje wybrała źle, zagubiła się, coś pękło w niej, wszystko popłynęło, puściła własne wodze.

słuchawki na uszy, głęboko założony kaptur i w końcu ucieczka, słabość. ciągle myśli, tysiąc myśli. dopiero teraz wie jak wiele osób zraniła, jak mocny cios podała najbliższym, teraz rozumiem to, jedna noga za sterburta chciała skończyć tak historie.

ale musi pamiętać o największej niezwykłości jej życia, musi wiedzieć ze mimo jej zdrady są osoby które nie pozwolą jej na ten skok. bo wiesz, jeśli ty skaczesz.. ja tez

kobieta która dawno nie słyszała dwóch slow.

1 stycznia 2012

dwa zero jeden dwa

Nareszcie żeglarz w najlepszych ciuchach łapie za ster tonącego kurta.
Mimo ze daleko stad złapał inspiracje której nigdy dość.
Od teraz sam sobie droga, sterem i okrętem, od teraz sam bohaterem
Nie pytaj czy to była jego wina. Pokaz się. A kim jesteś
Utonęliście pod ciężarem własnego ładunku, ludzie patrząc nie krzyczeli ratunku
Teraz idzie własna droga i tylko tobie wydaje się ze nie spotykam nikogo.

dwa zero jeden dwa, mój rok w moich rekach.